Majówka to czas, gdy raczej większość Polaków może wziąć dodatkowy dzień lub dwa urlopu, by stworzyć z tego przedłużony weekend i dobrze wypocząć. Na przełomie kwietnia i maja 2024r. postanowiliśmy wyjechać autem do naszych południowych sąsiadów – do Czech. Zapakowaliśmy śpiwory, mimo że namiot odpadał ze względu na niską jeszcze temperaturę. Zapakowaliśmy również weki, które miały nam zapewnić część posiłków, i wyruszyliśmy.
Ołomuniec
Opis tego miejsca zostanie niedługo dołączony.
Brno i nocleg w schronie przeciwatomowym
Brno jest jednym z największych miast Czech, a dzięki obecności studentów i turystów tętni życiem przez cały rok. Trafiliśmy tam w okresie Majáles – tradycyjnego studenckiego święta, które obchodzone jest poprzez parady, koncerty i wydarzenia na głównych placach miasta. W tym czasie Brno staje się wyjątkowo kolorowe i pełne energii. Na szczycie wzgórza mieści się twierdza Spilberg, którą polecam odwiedzić.
A gdzie na obiad?
Oczywiście do Stopkovej Plzeňské Pivnice na klasyczny smažený sýr – obowiązkowy punkt każdej wizyty w Czechach.
A gdzie spać?
W Brnie spędziliśmy jedną noc w wyjątkowym miejscu – w dawnym schronie przeciwatomowym. To nietypowe doświadczenie sprawiło, że pobyt w mieście zapamiętamy jeszcze bardziej. Surowe wnętrza i specyficzna atmosfera tego miejsca były ciekawym kontrastem dla tętniącego życiem Brna na powierzchni.
Jaskinia Punkvy
Rozległe jaskinie z przepięknymi formacjami skalnymi, olbrzymia przepaść, a na koniec kwintesencja tej wycieczki – spływ podziemną rzeką!
Auto można zostawić na płatnym parkingu w Skalnym Młynie, następnie udać się nieco ponad 1km do punktu startu wycieczki (lub dojechać kolejką turystyczną). My standardowo wybraliśmy spacer – teren jest lekko nachylony, a droga asfaltowa; wiedzie przez las.
Zaczęliśmy od zejścia pod ziemię i spaceru wśród niesamowitych stalaktytów i stalagnatów. Co jakiś czas robiliśmy przerwy i przewodnik opowiadał – jak się domyślałam – historię jaskini i formacji skalnych. Wycieczka była w języku czeskim, więc trochę można było zrozumieć 🙂 Następnie doszliśmy do potężnej, głębokiej przepaści – Przepaści Macocha. Jej wymiary robią wrażenie: głębokość 138 m., długość 174 m. i szerokość 76m.
Dalsza część zwiedzania to spływ łódką podziemną rzeczką, która miejscami ma naprawdę wysoki poziom wody, a korytarze wydają się czasami za wąskie…
To miejsce jest zdecydowanie warte odwiedzenia!
Protip
Bilety mieliśmy już wykupione wcześniej, online i polecam ten sposób, ponieważ atrakcja jest popularna nie tylko wśród Czechów i bilety szybko znikają.
Winnice na Morawach
Kolejne dwa dni spędziliśmy w agroturystyce w miejscowości Niemčicky – niewielkiej, spokojnej wsi położonej w sercu morawskich winnic. To właśnie tutaj trafiliśmy na ponadstuletnią winiarnię, w której pasja do wina jest przekazywana z pokolenia na pokolenie.
Właściciel, J. Strávek, zdobył liczne nagrody za swoje wyroby – szczególnie polecane jest wino Lokus, którego oczywiście nie mogliśmy nie spróbować.
Cały region żyje winem – momentami mieliśmy wrażenie, jakbyśmy byli gdzieś na włoskiej prowincji. Między winnicami powstają wieże widokowe, zazwyczaj dostępne bezpłatnie, z których można podziwiać rozległe krajobrazy pełne winorośli.
Przy wielu z nich znajdują się niewielkie stoiska z lokalnymi winami i prostymi zestawami degustacyjnymi – idealne miejsce, żeby zatrzymać się na chwilę i poczuć prawdziwy klimat Moraw.
Kolejnym punktem naszej podróży były Vrbice – niewielka, winiarska wioska, która od razu wyróżnia się swoim unikalnym krajobrazem. To właśnie tutaj znajdują się charakterystyczne „hobbitowe domki”… a właściwie piwnice na wino, wydrążone we wzgórzach.
Ich dachy porasta trawa, a wnętrza utrzymują idealną temperaturę do przechowywania trunków przez cały rok. Spacerując między nimi, można poczuć się jak w zupełnie innym świecie.
Część piwnic była otwarta – właściciele zapraszali do środka, częstowali niewielkimi porcjami degustacyjnymi i z ogromnym zaangażowaniem opowiadali o swoich winach. To jedno z tych miejsc, gdzie naprawdę czuć pasję i lokalny charakter regionu.
Dla osób aktywnych to również świetny kierunek – okolica obfituje w ścieżki rowerowe, a podczas naszego spaceru co chwilę mijaliśmy rowerzystów korzystających z tutejszych tras.
Skalne miasta Czeskiego Raju
Ostatnim punktem naszej Majówki był Czeski Raj – kraina pełna skalnych miasteczek i zamków. Odwiedzaliśmy zarówno płatne, z zadbanymi trasami, jak i takie bezpłatne, po prostu istniejące i polecamy oba rodzaje.
Chcesz wyjechać na Majówkę gdzieś dalej? Zobacz nasz gotowy plan na zwiedzanie Budapesztu!
